RWD-6

Księga Pamiątkowa
Górnego Cierlicka
rok 1932

RWD-6

Nadzwyczaj smutnemi wypadkami obdarzył los naszą gminę w r.1932. oto 12 czerwca żegnał lud Cierlicka G. I szerokiej okolicy ś.p. Farnika Emila, bywałego burmistrza, długoletniego przewodniczącego Rady Szkolnej Miejscowej, przewodniczącego komitetu kościelnego, kasy Raiffeisena i członka wszystkich polskich stowarzyszeń. Ś.p. Emil Farnik posiadał wszelkie zalety człowieka-obywatela, odznaczał się rozwagą i spokojem w każdem swojem poczynaniu, dobrocią i serdecznością względem biednych, przez co jednał sobie szacunek i poważanie nietylko u szerokich mas ludności, lecz także u władz. Ofiarność jego i służba bliźnim nieznalazły dotąd jemu równego naśladowcy, dlatego też duch jego żyje i będzie żył w pamięci naszych rodaków. Cześć jego pamięci!

Drugie zdarzenie, to tragiczna śmierć bohaterów polskich, zwycięzców zawodów lotniczych (challenge), jakie odbyły się w tym roku (we wrześniu) w Niemczech, a w których zwycięzstwo odnieśli Polacy, ś.p. por.Żwirko i ing.Wigura, polegli na ziemi cierlickiej 11 września 1932 r. Międzynarodowe zawody lotnicze obejmowały 3 kategorie konkurencyj, najpierw zawody eliminacyjne, obejmujące m. innemi próbę najmniejszej szybkości, potem wielki rajd wokoło Europy na linji Berlin-Warszawa-Kraków-Rzym-Lion-St.Gallen-Paryż-Kopenhaga-Goeteborg-Kopenhaga-Berlin, wreszcie zawody szybkościowe naokoło Berlina. Oczy całej Europy skierowane były w stronę Berlina, skąd spodziewano się wyników tegorocznego “challenge”. Jaka sława spotkała nasz naród, kiedy na centralnem lotnisku w Tempelhofie pod Berlinem rozległy się dźwięki polskiego hymnu narodowego, odegranego dla uczczenia zwycięzstwa, które okryło chwałą lotnictwo polskie. Zwyciężył pilot polski ś.p. por.Żwirko, któremu towarzyszył w całym raidzie konstruktor samolotu inż.Wigura. Puchar wędrowny, ufundowany przez Aeroklub francuzski, który przez dwa lata dzierżeli Niemcy, a który na wypadek zwycięzstwa Niemców przeszedłby tym razem ostatecznie na ich własność, przechodzi do rąk polskiego klubu aeronautycznego.
Por.Żwirko leciał na aparacie R.W.D.6. Był to aparat konstrukcji polskiej, dzieło inżynierów Rogalskiego, Wigury i Drzewieckiego ze sekcji studentów politechniki warszawskiej. Radość to wielka, ale jakże krótka.
Nikt nie pomyślałby w tym czasie, że ci dwaj ulubieńcy narodu polskiego, którzy w całym świecie wsławili imię Polski, zakończą swoje życie na ziemi cierlickiej, na tej historycznej ziemi piastowskiej. Los tak chciał.
Oto bratni naród czeski zaprosił polskich lotników do Pragi na dzień 11 września 1932 r. Czeski Aeroklub pragnął widzieć i powitać szczególnie zwycięzców zawodów, por.Żwirkę i inż.Wigurę, ciesząc się z ich zwycięzstwa, boć to przecież wielka sława dla całej Słowiańszczyzny.
Była to niedziela, zrana jasna, później nieco pochmurna. Początkowo słaby wiatr wzmagał się coraz bardziej, szczególnie we wyższych warstwach powietrza, gdzie poprostu zamieniał się w chwilowy huragan. Właśnie po godzinie 8-mej rano dał się zauważyć nad naszą okolicą samolot, zdążający w kierunku zachodnim. Był to właśnie ś.p. por.Żwirko w towarzystwie inż.Wigury na samolocie R.W.D.6. Śpieszył on do Pragi, gdzie go z wielkim zapałem oczekiwano. Wskutek, nie dającego się niczem uspokoić, gwałtownego wiatru, zmuszony był zawrócić, decydując się prawdopodobnie na powrót do Polski, gdyż dalszy lot był niemożliwy. Uczynił tak nad Błędowicami Dol. i leciał zpowrotem w stronę Cieszyna. Los chciał, że samolot ten, zbudowany do zawodów a więc lekki, doznał wskutek panującej wichury silnego uszkodzenia (złamało się skrzydło) i runął w lasku p.Michla na Kościelcu w Cierlicku Dolnem na ziemię, łamiąc silne świerki a równocześnie kopiąc grób bohaterom przestworza.

Na miejscu wypadku        Pomnik na miejscu tragedii

Szczątki tragicznie zaginionych lotników polskich umieszczono w kostnicy na Kościelcu, gdzie 12 września 1932 r. zgromadziła się liczna ludność obu narodowości i szkoły, ażeby oddać ostatnią usługę tak zacnym bohaterom. Po odbyciu ceremonij kościelnych, które wykonał już chorobliwy Ks. Oskar Zawisza odwieziono zwłoki do Č.Těšína, skąd przy udziale szerokich mas obywateli Śląska Cieszyńskiego, zastępców władz politycznych i wojskowych, w towarzystwie honorowego plutonu wojska czeskiego i orkiesty wojskowej przewiezione zostały przez główny most do Cieszyna i oddane polskim władzom. Był to dzień wielkiego zbratania się narodu polskiego i czeskiego, co postanowiono zadokumentować wybudowaniem pomnika ku czci zmarłych lotników i na znak trwałego przymierza.
Zaraz też zabrano się do dzieła. Utworzył się specjalny Komitet Budowy Pomnika Żwirki i Wigury, który w porozumieniu z Aeroklubem w Brně miał zająć się przygotowaniem do budowy tak, żeby w rocznicę tragicznej śmierci polskich lotników mogła się odbyć poświącka wspomnianego pomnika. W jakim kierunku się praca rozwijała, wykazują lata następne.

(Wypis z kroniki jest autentyczny, niedokonano w nim żadnych zmian)

koniec